I. Nowa rodzina
Od tamtej pory nie miałam spokojnych nocy. Ciągle mi się to śni, mimo że upłynęło już siedem lat. Teraz jestem w innym domu. Adoptowana przez pewnego lekarza. A nazywa się on Kurosaki-sama. Ma syna, Ichigo – szesnastoletniego chłopaka, widzącego duchy, i dwie córki – Karin i Yuzu. Obie są miłe i takie delikatne. Po krótkim czasie zostałam zaakceptowana przez nich. Najlepiej mi się dogaduje z Ichigo, chyba dlatego, że i ja widzę duchy i od ostatniego czasu, pewne postacie ubrane w czarne kimona, z białymi wstawkami.
- Jak ty to zrobiłaś? - zapytał pewnego ranka brat, siedząc w mym pokoju i przeglądając klipy na komputerze. Wiedziałam, że coś się ze mną dzieje. Poruszałam przedmiotami, kiedy chciałam coś to się natychmiast zjawiało, nawet raz zdarzyło się, że w głowę uderzyła mnie piękna włócznia. Potem w mig zniknęła.
- Co? Nic nie robię. Siedzę sobie spokojnie i czytam – odparłam.
- A to? - wskazał kartkę papieru leżącą przy komputerze. Na niej pojawiły się dziwne znaki, które o dziwo rozumiałam.
- To są runy – rzekłam zdziwiona samą sobą.
- Co? Jakie runy, o czym ty mówisz – żachnął Ichigo. - Czy coś się z tobą dzieje?
- Od jakiegoś czasu, tak.
- To samo i ze mną – mruknął. - Wyczuwam dziwną aurę, kiedy przechodzę przez park, kiedy mijam kogoś na ulicy, widzę nawet czarną postać.
- W czarnym kimonie?
- Tak. Skąd wiesz?
- Też ich widzę. Już przeszło trzy tygodnie. Ciekawe co oni tu robią i kim są? - zastanowiłam się.
Kilka dni później, wieczorem w pokoju Ichigo, pojawiła się dziwna osoba, ubrana w czarne kimono. Miała przy sobie piękną katanę i bardzo poważną twarz. Nie zwracała na nas uwagi, ale kiedy zdenerwowany brat ją kopnął, ta się wściekle odwróciła.
- Ty mnie widzisz? - zapytała zdezorientowana.
- Owszem. Moja siostra też – odpowiedział. - Czego tu szukasz?
- Cicho! - zakomenderowała. - Nie muszę nic wam wyjawiać – dodała i wybiegając z pokoju schodami ruszyła w dół. Coś w oddali ryknęło, a na skórę wypłynął zimny pot. Dobrze wiedziałam co oznacza taki ryk. To był taki potwór, którego spotkałam w lesie. Przestraszyłam się na dobre. Brat to zauważył i podszedł do mnie i mocniej przytulił.
- Nie pozwolę, by ci się coś stało – zaszeptał mi do ucha. Wybiegliśmy za nią i już po chwili mym oczom ukazał się stwór trzymający Karim. Ubrana w czarne kimono dziewczyna zaatakowała go i zraniła. On jednak po tym nie puścił mojej przybranej siostry, która piszczała i krzyczała. W końcu Ichigo ruszył do ataku. Stwór jednym machnięciem długiej ręki odrzucił go od siebie. „W końcu cię znalazłem” - mruknął. Przestraszona tylko jęknęłam i poczęłam uciekać. Ichigo po chwili pobiegł za nami, gdyż stwór podjął pościg mrucząc że i tak mu nie ucieknę i dostanie to czego chce. Płacząc dobiegłam do parku i rzuciłam się w pierwszą alejkę, lecz na mej drodze stanął ten stwór. Coś prychnął i zaatakował. Brat dobiegł w chwili gdy miałam być pożarta przez Hollow'a. Odepchnął mnie na bok i przy nim zjawiła się też ta dziewczyna. Wyciągnęła katanę i zaczęła się walka. Niestety potwór okazał się silniejszy i atakując ją zranił poważnie. Wstałam i podeszłam do niej, lecz Ichigo zastąpił mi drogę i nie patrząc na mnie chwycił ostrze jej miecza kierując go w swą stronę.
- Zostaniesz Shinigami – zaszeptała i Ichigo przebił się jej bronią. Poczułam silny przypływ energii i chwilę potem ujrzałam brata tak samo ubranego jak leżąca dziewczyna. Miał jednak inną broń od niej. Klinga była większa i szersza niż typowa katana, a rękojeść obwiązana białą wstęgą. Brat staną naprzeciw Hollow'a z zaciętą miną.
- Zapłacisz za nią i za moje siostry – warknął i w mig robiąc uniki od ciosów tegoż stwora, uciął jego łapę. Przybliżyłam się do rannej.
- Kim jesteś? - zapytałam.
- Shinigami. Kuchiki Rukia – wysapała.
- Źle z tobą, Rukia. Mogę ci pomóc – zaproponowałam.
- Jak? - spytała, lecz bez jej pozwolenia, zatoczyłam nad jej ranami dwa kręgi szepcząc runiczne zaklęcie. Po minucie pojawiły się niebieskawe runy i krążąc nad ranami zasklepiały je cofając wypływającą krew. Kiedy Ichigo skończył z potworem, ja uleczyłam Rukię.
- Jak to możliwe? - zapytała jeszcze lekko drżąc na ciele.
- Po prostu umiem to robić. A zaczęło się od pierwszego spotkania z Hollowem. Wtedy bowiem zginęli moi rodzice i dwoje rodzeństwa – wyjaśniłam. - Jakiś czas później, tata Ichigo zaadoptował mnie i tak jestem w tej rodzinie. Ja i Ichigo widzimy duchy, te potwory i was.
- Nas? Ilu ich widzisz?
- Raz dwoje, wczoraj jednego, z białym szalem i czymś na włosach, wyglądało to jak piękna spinka i oddzielała mu włosy tworząc grzywkę.
- Nii-san? - zamyśliła się Rukia. Do nas podszedł brat i uśmiechnął się do mnie.
- Jak się czujesz? - spytał a ja tylko pokiwałam głową że wszystko jest w porządku. Wstałam i pomogłam Rukii. Następnie udaliśmy się do domu. Tata i zaspane siostry siedziały w kuchni i oglądały zniszczoną ścianę. Dowiedziałam się właśnie od nich, że niedawno w dom uderzył jakiś samochód ciężarowy, lecz nikomu nic się nie stało. Rukia uśmiechnęła się pod nosem i zrozumiałam w lot, że to ona coś zrobiła im, by nie pamiętali tego co tu zaszło. „Tak będzie lepiej dla nich. Po co mieli by mieć dodatkowe zmartwienia” - zamyśliłam się ściskając mocno Karin, a uścisk został odwzajemniony z taką samą siłą jak mój.
***O i jest już pierwszy rozdział. Chciałabym wiedzieć czy ktoś tu zagląda i jak tak, to poproszę o komentarz do postu.
5 komentarze:
Pragnę jeszcze rzec, że nie wiem jakim cudem zamiast myślnika pojawiły się kropki w dialogach. Jakoś kiedyś to naprawię. A teraz chętnych zapraszam do lektury.
Wiesz, mogłaś podać imię ojca Ichigo. We Wstępie nie zauważyłam błędów ani tu. To może i dobrze, co? A tak co do treści, to nie za szybko ona stała się Shinigami Zastępczym? Ale co tam. Akcja niech idzie wartko i gładko. Będę czekała na następny rozdział niecierpliwie.
W chwili wolnego (czytaj: powinnam uczyć się na sprawdzian z historii, ale kto by się tam tym przejmował) postanowiłam wstąpić i zobaczyć, co takiego ciekawego tu tworzysz :)
Co do Wstępu nie mam większych (a właściwie żadnych) zastrzeżeń. Co do rozdziału pierwszego w sumie też nie mam, pomijając trzy zdania, które - jak dla mnie - powinny być inaczej połączone; mianowicie: "Teraz jestem w innym domu. Adoptowana przez pewnego lekarza. A nazywa się on Kurosaki-sama."
Myślę, że lepiej by brzmiało: "Teraz jestem w innym domu. ZOSTAŁAM (tego mi zabrakło) adoptowana przez pewnego lekarza, a nazywa się on Kurosaki-sama."
Poza tym, jak poprzedniczka, podałabym imię ojca Ichigo.
Jeśli chodzi o Twój styl, to poczekam jeszcze ze dwa rozdziały, bo chcę go lepiej poznać, zanim skomentuję :) Na chwilę obecną jest całkiem dobrze, aczkolwiek "zawsze może być lepiej". Jestem pewna, że jeszcze rozwiniesz swoje umiejętności, bo akurat tego uniknąć się nie da ;)
Co do akcji, pomysł wydaje mi się być dość oryginalny, toteż doczekać się nie mogę, co tam dalej wymyślisz. Jeśli chodzi o tempo, to faktycznie akcja rozwija się bardzo szybko. Przyznaję, że osobiście preferuję raczej bardziej rozwinięte treści, przez co akcja toczy się wolniej, aczkolwiek na chwilę obecną się tego nie doczepię. Jakoś nie wiem, po prostu mi to nie przeszkadza specjalnie. Poza tym, tak sobie pomyślałam, że te pierwsze rozdziały mogą być takie "dynamiczne", bo dążysz do jakiegoś konkretnego punktu, w którym zacznie się właściwa część akcji i wtedy zwolnisz. Oczywiście to tylko moje domysły :)
A teraz wybacz, ale historia się prosi, żebym do niej zajrzała... Niechętnie, ale muszę zapewnić jej towarzystwo. Napomknę jeszcze tylko, że dziękuję za komentarz u mnie, dodaję do linków i z całą pewnością będę czytać dalsze części.
Pozdrawiam i życzę weny!
Kekkan
Wpadłam tu przypadkiem i już przeczytałam rozdział i wstęp. Nie bardzo jestem w temacie, ale od niedawna zainteresowałam się tym animcem i powiem, że zaczynasz nawet interesująco. Będę czekała na kolejną część i już dodaję do linków, bowiem spodobało mi się, nawet jeśli to dopiero początki.
Pozdrawiam.
Dziękuję za komentarze i wskazanie ewentualnych niejasności w tekście. Poprawię to. Niedługo też pojawi się drugi rozdział.
Prześlij komentarz
Jak się podobało? Skomentuj, proszę.